37. RAJD ROZTOCZE WIOSNĄ 2007
20 - 22 KWIETNIA NOWE BRUSNO
TRASY:
1. TRASA 3-DNIOWA (Anna Kołomyjec):
1 dzień: Bełżec - Brzeziny - Góra Szwedowa - Huta Lubycka bez plecaków:Krągły i Długi Goraj, Monastyr
2 dzień: Huta Lubycka - Wola Wlk. - Wielki Dział - Rezerwat "źródła Tanwii" - Polanka Horyniecka - Brusno Stare - Nowe Brusno
3 dzień: Nowe Brusno - Horyniec Zdrój
2. TRASA 2-DNIOWA (Artur Pawłowski):
Horyniec Zdrój PKP - Radruż - Nowiny Horynieckie - góra Buczyna - góra Brusno - Brusno Stare - Podemszczyzna - Podemszczyzna - Horyniec Zdrój PKP
3. TRASA 2-DNIOWA (Anna Koćwin):
Siedliska - Rezerwat "Młyńska Góra" - Werchrata - Nowe Brusno
4. TRASA 2-DNIOWA (Łukasz Fiuta):
1dzień: Lubaczów - Bałaje - Antoniki - Pilipy - Moczar Mały - Smereczyna - jez.Jedlina - Chotylub - Rudka - Podemszczyzna - Puchacze - świdnica - Nowe Brusno
2 dzień: Nowe Brusno - Brusno Stare - Polanka Horyniecka - Stara Huta - Wlk.Dział - Jacków - Pizuny - Lipsko - Narol
5. TRASA WETERANóW MLODSZYCH (Sławek Zawadka)
6. TRASA WETERANóW STARSZYCH (Paweł Sygowski)
7. TRASA ROWEROWA (Szymon Dziurda)
Wielkie Oczy - Nowe Brusno (30km w jedną stronę)
RELACJE:
TRASA 3-DNIOWA (Anna Kołomyjec)
Wiosna na Roztoczu prezentowała się w tym roku wyjątkowo wspaniale, a wszystko to za sprawą słonecznej i przyjaznej dla nas aury. Płaszcze przeciwdeszczowe grzały miejsce głęboko na dnie plecaków, dzięki czemu humory w grupie wyraźnie dopisywały.
1 dzień (21 IV): dotarliśmy do Huty Lubyckiej - małej miejscowości położonej w Południoworoztoczańskim Parku Narodowym. Z okolicznych atrakcji zwiedziliśmy pobliskie wzniesienia: Krągły i Długi Goraj oraz Monastyr – dawniej klasztor a obecnie cmentarz z okresu I wojny światowej. Wieczorem zaś przygotowaliśmy sobie zasłużone ognisko, na którym śpiewom, tańcom i opowiadaniu dowcipów nie było końca. Zabawa była na tyle udana, że wzbudziliśmy zainteresowanie okolicznych mieszkańców i zyskaliśmy kompanów zabawy.
2 dzień (22 IV): zaopatrzyliśmy się w pobliskim gs-owym sklepie i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Tego dnia funkcja przewodnika została podzielona, mianowicie w wędrówce towarzyszył nam pochodzący z Huty i zarazaem bardzo miły pan Józef (stanu wolnego:), który przybliżył nam historię okolicy oraz zaprowadził na Czarci Kamień. Poprzez rezerwat nad Tanwią pełen malowniczych wodospadów kierowaliśmy się do Brusna gdzie czekały na nas pozostałe grupy. Dzień „tradycyjnie” zakończył się ogniskiem na którym bardzo milo się grało i śpiewało.
3 dzień (23 IV): ostatniego dnia maszerowaliśmy do Horyńca, skąd już pociągiem wracaliśmy do Lublina. W trasie mieliśmy okazję uczcić urodziny jednej z uczestniczek i w szampańskich nastrojach wróciliśmy do Lublina. Kto nie był niech żałuje :)
autor: Marzena Górska
TRASA ROWEROWA (Szymon Dziurda)
20 IV 2007 - the day before ... Po spakowaniu bagaży i rowerów wyjeżdżamy z Lublina ok. 19.30. Po ponad 2,5 godzinnej podróży samochodem dojechaliśmy do Werchraty, gdzie już się bawiła przy ognisku pod lasem grupa 3 dniowa piesza. Godzina 22... dołączamy się do zabawy :) o 2 rano ognisko się kończy... pora spać... wleczemy się do namiotu i tam śpimy... temperatura wacha się w granicach zera...
1 dzień (21 IV) Godzina 6-7 odwiedza nas patrol straży granicznej, robi pobudkę i spisuje:) ok. 8.30 po spakowaniu obozowiska, odwiedzinach kuchni w szkole w której spała grupa piechurów, do których wpadliśmy na ognisko; wyjeżdżamy do Nowego Brusna. Do godziny 10.30 docieramy do celu, rozpakowujemy rowery, przebieramy się. Sporadycznie występujące chmury na niebie wkrótce rozpływają się, zaczyna wiać silny, zimny wiatr zachodni, temperatura ok. 16 stopni, jest odczuwalna na poziome 5 stopni... przenikliwy wiatr daje się we znaki juz na starcie...
1 PK (Punkt Kontrolny) Godzina 11 ruszamy w trasę. Przy cerkwi w Nowym Bruśnie, skręcamy na polne drogi, kierunek południowy. Wzmagający się zimny wiatr i piaszczyste drogi wiodące między polami sprawiają pewne problemy w poruszaniu się. Po paru km wyjeżdżamy na asfalt, którym docieramy do Horyńca.
2 PK W Horyńcu zatrzymujemy się przy piekarni (bardzo dobre i niedrogie rogaliki), gdzie biwakujemy przez dłuższy czas. Wsiadamy na rowery i jedziemy dziurawym asfaltem na południe. Wiatr boczny nie przeszkadza zbytnio. Po niedługiej podróży docieramy do Radruża, gdzie zatrzymujemy się na dłuższy czas przy cerkwi... (jest odnowiona i dobrze zachowana przez co warto do niej zajrzeć).
3 PK Zaczynamy jechać w kierunku wschodnim, od granicy Polsko-Ukraińskiej dzieli nas kilka km. Podążamy ścieżkami przez las, gdzie robi się bardzo ciepło. Mijamy małą wieś Huta Kryształowa, i dalej podążamy różnej jakości asfaltem ku Budomierzowi. Po drodze zatrzymujemy się przy misternej tamie zrobionej przez bobry.
4 PK Po krótkim odpoczynku podążamy przecinkami i drogami pożarowymi przez las, będąc cały czas 1 km od granicy. Zatrzymujemy się w Wólce Żmijowskiej przy cerkwi, gdzie jeden z uczestników sprawdza poprawne działanie praw fizyki i zalicza nieplanowana kąpiel w stawie.
5 PK Jedziemy parę km dziurawym asfaltem w kierunku południowo-wschodnim i docieramy do głównego celu dzisiejszego dnia rajdu, do Wielkich Oczu, gdzie zatrzymujemy się przy cerkwi.
6 PK Dzielimy się na 2 ekipy, pierwsza dwójka jedzie asfaltem przez Łukawiec, Lubaczów do Nowego Brusna. Na liczniku 50 km, wyruszamy o 16... wiatr zaczyna słabnąć ale nadal utrzymuje się w granicach 25 km/h. Podążamy drogami szutrowymi przez las i pola w kierunku północnym, docierając do Majdana Lipowieckiego.
7 PK Asfaltem przejeżdżamy przez Krowicę Lasową, gdzie skręcamy w drogę prowadząca na wschód do Krowicy Hołdowskiej. Na słupach pełno bocianów. Wiatr w plecy na prostej drodze pozwala rozpędzić się do 50 km/h.
8 PK Wjeżdżamy na szuter, przejeżdżamy przez drewniany mostek, dalej wjeżdżamy w las gdzie kilka km przebijamy się przez słabo ubity piach, droga przez las okazała się nawigacyjnie dużo prostsza niż przypuszczaliśmy, wkrótce wyjeżdżamy na otwartą przestrzeń pól ciągnących się po horyzont. Trzymając kierunek północny z małymi odchyłami na zachód jedziemy polnymi drogami, amortyzator niweluje nierówną drogę. Docieramy do Baszni Górnej.
9 PK Jedziemy w kierunku północnym, drogą szutrową do stacji kolejowej Basznia, gdzie wjeżdżamy na asfaltówkę, na której jest zaskakująco minimalny ruch. Teraz jedziemy na Wschód, wiatr staje się naszym sprzymierzeńcem. Tą drogą docieramy do wsi Puchacze.
10 PK W Puchaczach odbijamy na północ na dziurawą drogę prowadzącą do Nowego Brusna, po kilkudziesięciu minutach docieramy do celu, godzina 19 z groszami, słońce chyli się ku zachodowi, wiatr odczuwalnie słabnie, mijamy piechurów z różnych tras pieszych. Na liczniku 85 km. Nieźle jak na takie warunki. W bazie rajdowej mieszczącej się w miejscowej szkole mamy nocleg. W kuchni dziewczyny przygotowały Grochówkę :) Na tym jednak dzień się nie kończy. O 21 sprzedawczyni zamyka lokalny sklep spożywczy, tak więc przeżywa on oblężenie rajdowiczów, ze sklepowych magazynów znika spora ilość browarów. Wiatr zupełnie wygasa, słońce zachodzi, dzień się jeszcze nie kończy. O 21 zaczyna się tradycyjne ognisko rajdowe :), smażenie kiełbasy, picie piwa, pogaduchy i śpiewy trwają do ok. 3 rano.
2 dzień (22 IV) Trasy piesze wyruszają przed nami, nasza 4 osobowa grupa dzieli się tak jak poprzedniego dnia, część idzie z trasą pieszą. Nasza dwójka podłącza się do klubu ABC (Academic Bicycle Club) przybyłego w nocy na ognisko.
1 PK Trasę w dniu dzisiejszym prowadzi Jan Cytawa z klubu ABC. Jedziemy szlakiem cerkwi. Wyjeżdżamy z Nowego Brusna ok. 11. Pojawia się wiatr, równie zimny jak dnia poprzedniego, jednak wyraźnie słabszy. Zaraz za Brusnem stajemy przy pomniku mieszkańców pomordowanych przez UPA. Jedziemy w kierunku zachodnim, wiatr prosto w twarz. Docieramy do Chotylubia gdzie zatrzymujemy się przy cerkwi.
2 PK Za Chotylubiem zatrzymujemy się na chwilę przy bunkrze z linii Mołotowa. jedziemy drogą przez pola do Dąbrówki gdzie skręcamy na zachód do Gorajca. Zatrzymujemy się na dłużej przy drewnianej cerkwi, która we wzorowy sposób została odnowiona. Warto do niej dotrzeć jeżeli jest się gdzieś w pobliżu.
3 PK Jedziemy przez las, leśnymi drogami do Żukowa-Kowalówki gdzie stajemy na chwilę przy cerkwi.
4 PK Asfalt w kierunku zachodnim prowadzi nas do Nowego Lublińca, gdzie zatrzymujemy się przy dużej cerkwi, do której też warto zajechać.
5 PK 1 km dalej zajeżdżamy na chwilę do Starego Lublińca, do sklepu spożywczego i cerkwi ... sam nie wiem, które było ważniejsze do odwiedzenia :)
6 PK Jedziemy asfaltem w kierunku południowo-wschodnim do Cieszanowa gdzie zatrzymujemy się przy cerkwi na chwilę. Wiatr po naszej stronie, czuć go na plecach co pomaga w jeździe :)
7 PK Jedziemy na wschód, zatrzymujemy się w Nowym Siole przy Kościele ... krótki postój i dalej w drogę
8 PK Wjeżdżamy w las kierując się w tym samym kierunku. W lesie zatrzymujemy się przy przytulnej leśniczówce koło rezerwatu Jedlina
9 PK Jedziemy szutrami parę km przez las, po czym wyjeżdżamy na wieś Podemszczyzna, odbijamy na Północ drogą znaną z poprzedniego dnia. Tym razem jednak zatrzymujemy się przy paru bunkrach z linii Mołotowa.
10 PK Godzina 15, 55 km na liczniku, docieramy do Nowego Brusna, kończymy super rajd. Żegnamy się z klubem ABC, pakujemy majdan, jedziemy samochodem do Horyńca na SPA i restaurację (dobre jedzenie i niedrogie). Wracamy przez Werchratę i Susiec gdzie zbieramy resztki z naszej grupy rowerowej. Ok 21 docieramy do Lublina na czym definitywnie kończymy Studencki rajd Roztocze Wiosną 2007.
autor: Łukasz Misztal
Ostatnia aktualizacja: 03.04.2008, godz. 03:55 - Urszula Bajko
